Dwór Czarne

ul. Strumykowa 2
58-500 Jelenia Góra


www.aesculap.karr.pl
Kategoria: zabytki
Cena: 0
renesansowe malarstwo, budowa z 1559-1885,
Dwór "Czarne" znany jest w literaturze fachowej jako inwestycja Caspra Schoff-Gotsche'a z 1559 r.choć dziś już wiemy, że były tu co najmniej dwie wcześniejsze, średniowieczne fazy budowy. W źródłach niemieckich dzisiejsze Czarne to wieś "Schwarzbach"(Czarny Potok), niekiedy z uzupełnieniem "im Riesengebirge" (w Karkonoszach).

Jakoś późną wiosną, a może już wczesnym latem 1983 roku, zaprosiłem Pana Tomasza do Dworu "Czarne". Jako znany artysta-fotografik, ale też jako wytrawny znawca regionu i dokumentator jego walorów, był najlepszym kandydatem do wykonania misji specjalnej. W dziejach tej wiekowej budowli nadeszła znów ważna chwila. Po licznych wydarzeniach, takich jak rozbudowy, zmiany właścicieli, odbudowy po dwóch pożarach, modernizacje, jakie w ciągu 700 lat zmieniały jego skalę, architekturę, wystrój artystyczny, ale także funkcję i rangę obiektu, kończył się oto etap szczególny. Mówiąc wprost: etap szczególnie ponury. Ten cenny zabytek, jedna z nielicznych już rezydencji śląskiej szlachty z epoki renesansu, dotrwał do 1945 r. w dobrym stanie. Nawet pierwsze trzy lata po wojnie były dla niego łaskawe. Od ostatnich niemieckich mieszkańców Dworu, mieszkających tu do jesieni 1946 r. wiem, że pierwsi polscy zarządcy dali się zapamiętać, jako gospodarze, dobrze znający i rzetelnie wykonujący swój fach. Degrengolada przyszła wraz ze stalinowską epoką, gdy większość poniemieckich majątków rolnych przejęły PGR-y. W przypadku "Czarnego" wystarczyło 20 lat. Nie pomogło to, iż w 1962 r. został on wpisany (z numerem 1139) do rejestru zabytków Dolnego Śląska: pusty i mocno już zdewastowany dwór ukazuje doku-mentacja konserwatorska r. 1970. W parę lat później był to już stan katastrofalny a jego właściciel - Państwowe Przedsiębiorstwo Hodowlane w Wojanowie - z pełną bezradnością anonsował konserwatorowi wojewódzkiemu konieczność wyburzenia ruiny. A przecież... funkcjonujący tuż obok zakład rolny był wtedy w stanie kwitnącym. Moja wieloletnia znajomość z "Czarnem" przekształciła się w związek trwały, gdy w końcu lat 70-tych p. Jadwiga Skibińska, ówczesny Wojewódzki Konserwator Zabytków, stosownym glejtem nadała mi status społecznego opiekuna tego zrujnowanego zabytku. Ambitny plan ratowania Dworu szybko dojrzał w kręgu jeleniogórskich ekologów w 1981 r., w czasie pierwszej "Solidarności". Zanosiło się na szeroko zakrojoną kampanię obywatelską wspieraną przez władze konserwatorskie. Stan wojenny zakłócił tę inicjatywę. Z dużej inicjatywy zamieniła się w dyskretny, ale bardzo skuteczny sojusz kilku zdeterminowanych osób. Remont ratowniczy ruszył latem 1983 roku. Konieczność udokumentowania stanu przed remontem zabytku a potem w jego kolejnych fazach, to jeden z kanonów sztuki konserwatorskiej. Do 1987 r., gdy Dwór był już ostatecznie uratowany i zabezpieczony p. Tomasz Olszewski, wraz ze swoimi foto-instrumentami, był częstym gościem na placu budowy. Do archiwum kustosza trafiło blisko 1000 zdjęć i negatywów z tej fazy prac.
Ale nie byłby artysta artystą, gdyby w otaczających go realiach widział to i tylko to, co rejestruje oko każdego innego śmiertelnika. Ruina w środku PGR-owskiej scenerii, od lat dostępna bez ograniczeń dla wszystkich chętnych, funkcjonowała nie tylko jako bezpłatny magazyn materiałów budowlanych i poligon badawczy poszukiwaczy skarbów. Była też meliną, bazą drobnych rzezimieszków, miejscem cichych schadzek... Pan Tomasz odkrył jednak coś jeszcze: "Pałac" (wyłącznie takim mianem określała go ludność okoliczna) w Czarnem, już wtedy ujawnił swoją niebywałą moc w inspirowaniu dokonań twórczych. Ściany pustych sal, po których hulał wiatr i gdzie w deszczową porę lało się na głowy, zamieniły się w ekrany artystycznych atelier ludowych artystów. Nie wiemy ilu ich było i czy były to działania indywidualne, czy może prace podczas zbiorowych plenerów graficznych. Dominowała sztuka portretu w wersji "rysunek węglem", czasem z towarzyszącym tekstem, mniej lub bardziej cenzuralnie identyfikującym postać portretowaną. Utrwalenie tego ulotnego mimo wszystko dorobku uznał Tomasz Olszewski także za powinność artysty-dokumentatora. Jak się okazało - po stokroć słusznie. Tak utrwalony został bowiem najnowszy etap w ciągnącej się przez stulecia sztafecie twórców. Nie czepiajmy się tego, że ten akurat etap reprezentował takie a nie inne standardy. Artyści z Czarnego wyrośli w epoce późnego Gomułki czy wczesnego Gierka, nie wiedzieli, bo nikt z żyjących wtedy nie mógł wiedzieć, że w kolejnych latach remontu, skuwając przeżarte grzybem wierzchnie warstwy tynków, natrafimy tu na wcześniejsze dzieła coraz wyższej klasy. Najpierw na podobne w klimacie XIX-wieczne rysunki (technika drapana), potem na cenne XVIII-wieczne inskrypcje chronosztychowe, a najgłębiej wreszcie (w 1985 r. i teraz, 20 lat później) na relikty pięknych, czysto renesansowych polichromii, z bogatą ornamentyką (roślinną, architektoniczną i figuralną) oraz z intrygującymi napisami po łacinie w języku niemieckim. A zatem... genius loci, fascynujący duch miejsca działa tu nieprzerwanie.
Zaloguj sie zeby glosowac
Komentarze:0